piątek, 16 lutego 2018

Rok zatoczył pełne koło... i jeszcze trochę

Dawno, dawno temu, w całkiem nieodległej galaktyce blogosfery, był sobie pewien blog. W swoich najlepszych latach - dość aktywny. A potem autorce przestało się chcieć robić zdjęcia :)

Ponieważ jednak - w słusznej sprawie upcyklingu - zostałam poproszona o zaprezentowanie jednej z moich prac i zrobiłam jej zdjęcia, to tutaj korzystam z okazji, że je już mam i też się chwalę: wiankiem z torebek po zaparzonej herbacie. 
Torebki zbierały się długo, a schnąc budziły zdziwienie. Potem zostały opróżnione z fusów, rozłożone na płasko i czekały na konkretny pomysł, co z nimi zrobić. Kiedy dostałam poprzepalaną siatkę (chroniącą przed pryskaniem tłuszczu przy smażeniu) na metalowej obręczy już wiedziałam, że to był ten brakujący element: resztki siatki usunęłam, obręcz oczyściłam i powiązałam na niej bardzo dużo herbacianych cienkich, ale wytrzymałych papierków. I tak powstał wianek, który może być całoroczną ozdobą, bo pasuje i do zimowej scenerii Bożego Narodzenia, i do letnich aranżacji.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza