Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia frywolna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia frywolna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 marca 2015

Przebudzenie wiosny

Pośród różnych tworów ostatnich zatęskniłam za wiązaniem frywolitki i to zatęskniłam tak bardzo, że sięgnęłam po wzór autorstwa Jana Stawasza opublikowany w roku 1998 na łamach magazynu "Igłą i nitką". Gazetkę tę kupiłam, kiedy umiejętność tworzenia koronki frywolitkowej była moim niezrealizowanym wciąż marzeniem, bo nie miałam wówczas dostępu do narzędzi (czółenek) i wiedzy na temat tej techniki, ani osoby, która udzieliłaby mi frywolitkowej lekcji. Ale zbierałam wszystkie możliwe materiały, wierząc że kiedyś się przydadzą... I zaczęły się przydawać jakieś 10 lat później*, a przydają do dzisiaj, czego przykładem jest ten zaczęty kołnierzyk.
*Wtedy moja biblioteczka rękodzielnicza wzbogaciła się o Koronkę frywolitkową Hany Hořákovej (wyd. RM 2005), a internet pomógł mi nauczyć się frywolitki w domowym zaciszu wysiłkiem własnym.

czwartek, 14 listopada 2013

Zielone z zazdrości?

Do frywolitek w technice ANKARS zbierałam się dość długo. Gotowe prace bardzo mi się podobały, ale już mniej to, że większość koralików jest wszywana po wykonaniu koronkowej bazy, a nie wrabiana podczas wiązania koronki. Znalazłam jednak przepis na małą formę, gdzie koraliki można nanizać na nitkę i spokojnie wiązać ścisłe frywolitkowe węzełki. I już nie przejmować się wskazaniami w opisie techniki, aby słupków nie zaciągać zbyt mocno :)

sobota, 10 lipca 2010

Archiwum cz. 7 i ostatnia: "filigran frywolny" według Iris. Motyw #5

Oto ostatnia z moich archiwalnych prac, którą chcę tu zaprezentować (dalej będą tylko nowe!). Wzór skopiowałam ze zdjęcia, jakie na swoim blogu zamieściła Iris Niebach: była to jedna z tych inspiracji, które popychały mnie do dalszej pracy z czółenkami i do zagłębiania się w gąszcz tajników techniki frywolnej. Od takich motywów, które zachwyciły mnie swoim pięknem, wszystko się zaczęło...

poniedziałek, 5 lipca 2010

Archiwum cz. 6, czyli "wariacja własna na temat okręgu" z listkami Cluny

Serwetka z kremowych nici Zefir (firmy Ariadna) wyplatana "na żywo" bez wzoru. Ma ostatecznie 22 centymetry średnicy, czyli wcale nie jest duża. Trochę miała się kojarzyć z ceramicznymi podkładkami Joanny Bylickiej, a trochę z "tworami" duetu, w którym Beata Legierska wykonuje formy-bazy z koronki koniakowskiej, a Bogdan Kosak zatapia je w ceramice.

czwartek, 24 czerwca 2010

Archiwum cz. 5: multikolor w ataku

Oto obiecana w komentarzach serwetka z nici multikolor (Limol) w wersji kolorystycznej kojarzącej mi się z borówkami leśnymi. Sam środeczek wykonany według wzoru, a reszta to już twór wakacyjnego natchnienia w zeszłym roku.

środa, 23 czerwca 2010

Kwadratura koła, czyli archiwum cz. 4

Serwetka powstała w ramach pacyfikowania portugalskiego kordonku Limol (multikolor). Kupiłam go, bo podobał mi się zestaw kolorów, ale w gotowych wyrobach supełkowych jakoś mi nie pasował sposób, w jaki kolory się rozkładały... Miały zbyt wyraźne granice. Zaczęłam więc "opakowywać" jesienne kolory Limola w bardziej jednoznaczne barwnie otoczki, choć raczej kontrastowe do winowajcy.
Kształt serwetki jest wynikiem pracy na żywioł: środek na żywioł, limolowa wstawka według wzoru koronki brzegowej z książki The Tatter's Treasure Chest (str. 90), a potem próba zmiany formy z okrągłej na kwadratową. Ot, niezdecydowanie...

sobota, 19 czerwca 2010

Archiwum frywolne cz. 3: kołnierzyk

Wzór na kołnierzyk pochodzi z okładki książki, o której wcześniej pisałam i oczywiście nie był żadnym wzorem na kołnierzyk, tylko na koronkę brzegową - na przykład do spódnicy. Niestety, jakimś dziwnym trafem, moja koronka robiona według tego wzoru uznała, że ułożenie się po łuku "jak wzór przykazał" jest zupełnie nie w jej stylu i wygięła się w odwrotną stronę. Czym zmusiła mnie do wykonania dodatkowego rzędu, który "wykończył" ją od strony szyi. Opis procesu twórczego wyszedł nieco morderczy, ale sam kołnierzyk jest naprawdę delikatny i absolutnie bezpieczny, a powstał z nici Zefir (firmy Ariadna).

sobota, 12 czerwca 2010

Archiwum cz. 2, czyli historii ciąg dalszy

Tym razem serwetka bardzo mała (średnicy 11,5cm) dlatego zasługuje na jedno, ale większe zdjęcie. Słodka tym bardziej, że robiona na opak. Najpierw powstała koronka brzegowa, którą wysupłałam z grubej bawełny (takiej drutowo-sweterkowej): wyszła krótka, bo tylko tyle włóczki dało się nawinąć na czółenko. Koroneczka ta długo czekała, aż wpadnę na pomysł co z taką mięsistą formą zrobić. W wyniku tego "wpadania" połączyłam jej końce a środek tak uzyskanego okręgu wypełniłam dzianinką z kordonka wykonaną szydełkiem.

wtorek, 8 czerwca 2010

Archiwum, czyli moje pierwsze frywolitki cz.1

Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu, kiedy wraz z innymi licealistami stałam przed salą gimnastyczną, na której mieliśmy pisać maturę. Jedna z moich koleżanek miała wtedy na sobie białą galową bluzkę z rękawami wykończonymi koronką frywolitkową i fascynacja tą koronką okazała się dużo silniejsza od stresującej sytuacji oczekiwania. Przypomniałam sobie wówczas, że z któregoś wakacyjnego wyjazdu do Bułgarii przywiozłam książkę o robótkach i że był tam fragment o frywolitkach. Niestety - szesnaście lat temu - niedostępność czółenek i brak bardziej rozbudowanej informacji na temat wiązania supełków spowodowały, że moje początki "frywolne" datują się na okres zdecydowanie późniejszy. Tak naprawdę moja pierwsza frywolitkowa praca powstała dopiero półtora roku temu, co poprzedził zakup czółenek Clover i Pony oraz odpowiedniej książkowej pomocy naukowej (Koronka frywolitkowa Hana Horakova, tłum: Elżbieta Kaczmarska; wyd. RM). Przeszukałam moją domową biblioteczkę czasopism robótkowych i w którejś "Annie" znalazłam serwetkę, która mnie zaciekawiła. No, nie cała, tylko jej środek. Bo wszystko zielone na zewnątrz od kremowego okrążenia, to moja radosna twórczość własna :)

I oczywiście: ciąg dalszy nastąpi.