Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bookbinding. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bookbinding. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2016

Kawa? Naturalnie!

Nasączane kawą okładki z zaokrąglonymi narożnikami - ubrane w naturalny len i ozdobione frywolnym motywem (opisanym tutaj bliżej) - kryją w sobie postarzane w kawie kartki. Całość pachnie jak wiosenne przedpołudnie z kubkiem małej czarnej w dłoniach.
Posiadaczką tego małego notesu o kawowej duszy została moja przyjaciółka, autorka bloga "Szara Strefa" i to Jej zawdzięczam te przepiękne zdjęcia :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Wspomnienia w kolorze cappuccino i cafe latte

Po długiej przerwie wena wraca powoli i to od przewrotnej strony art-recyklingu. Z wakacyjnej podróży przywiozłam trzy papierowe kubki z orlenowskiego Stop Cafe i to z nich powstał ten junk journal. Przydały się jeszcze inne śmieciowo-sentymentalne pozostałości: skrawek brązowego t-shirta, kawałek okładki bloku rysunkowego, resztki dwóch torebek po prezentach i trochę sznurka (ten materiał - wyjątkowo - wcześniej nieużywany) oraz klej introligatorski i tusze do postarzania i nanoszenia wzorów przez maski z Latarni Morskiej. A, i jeszcze odrobina żywicy* do uwypuklenia ozdób na grzbiecie...







*Mod Podge Dimensional Magic (Plaid)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Przepis na okładkę

Notes na przepisy kulinarne niekoniecznie musi mieć okładkę w czerwono-białą kratkę :) Dlaczego nie miałby przypominać księgi z magicznymi zaklęciami? Przecież gotowanie to czysta magia!
Idąc tym alchemicznym tropem wyszukałam wzorzystą tkaninę, do której dopasowałam kolorystykę papieru na wyklejki i tło tytułu. Tkaniną okleiłam odpowiedniej wielkości tekturki (A5), wykończyłam od spodu papierem, a kiedy wysechł klej - zszyłam okładki z kartkami. Wydrukowany na drukarce laserowej tytuł, nakleiłam na okładkę i pokryłam kilkoma warstwami lakieru akrylowego. Podkreśliłam jego kontur (oraz kontury kwiatowego motywu) markerem 'Sharpie Rub-a-Dub' do opisywania prania, bo zakładałam, że jest wodoodporny i nie rozmaże się podczas dalszego "czarowania". Na koniec niektóre zakreślone fragmenty motywu wypełniłam preparatem 'Mod Podge Dimensional Magic' (firmy Plaid), żeby je uwypuklić i nadać im połysk. Dorzuciłam kilka sekretnych zaklęć wypowiedzianych bezgłośnie i zapakowałam na prezent. Mam nadzieję, że obdarowani będą z radością zapełniać kartki własnymi czarami...


czwartek, 29 stycznia 2015

Kiedy torebki po pieczywie przydają się raz jeszcze (część 2)

Kolejna tura "krzywulcowych podopiecznych". Tych trzech ostatnich samurajów też powstało z materiałów wykorzystanych wtórnie, między innymi z torebek po bagietkach (to te białe). Nowy był tylko sznurek, scrapowe nity i oczka. Przydał się introligatorski klej i odrobina uporu, żeby to wszystko zgromadzić :)

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kiedy torebki po pieczywie przydają się raz jeszcze (część 1)

Pora się przyjrzeć z bliska notesom, które znalazły schronienie w krzywulcu z papierowej wikliny. Powstały z różnych śmieciowych materiałów - poddanych w ten sposób upcyklingowi - można je więc swobodnie nazwać "junk journalami". Okładki to tekturki z opakowań po rajstopach i resztki trójdzielnych kalendarzy, oklejone papierem do pakowania, którym ktoś ofiarnie wypychał przysyłane do mnie paczki. Podwójne kartki są z papierowych torebek przychodzących ze mną do domu z różnych piekarnianych zakupów - z bazaru, Biedronki i Lidla, z wakacji. Nieopatrzone żadnymi dodatkowymi naklejkami, a tylko brązowym nadrukiem, "rozprute" i wywinięte na lewą stronę,  przycięte na równo i wszyte grupami tak, aby grubość zagiętych do wszycia otwartych brzegów kartek tworzyła miejsce na warstwy wklejanych papierków, pocztówek, koronek, bilecików i innych wspomnień. Wspomnień z przeszłości lub z podróży.

czwartek, 22 stycznia 2015

Krzywulec i inni

Czasami robię różne rzeczy inaczej niż zwykle, żeby się przekonać, czy dany sposób jest nadal takim, którego nie lubię, czy jednak coś się zmieniło... W przypadku mocowania wikliny papierowej do dna koszyka przez wklejenie tutek pomiędzy dwie warstwy tektury - nic się nie zmieniło: nadal ta metoda mi nie pasuje. 
Testy owe skończyły się jesienią - tak, tak, długo przed świętami :) - wypleceniem najbardziej krzywego (jak do tej pory) "prostokątnego" koszyka. Jak widać poniżej jest krzywy z każdej strony, więc nie da się go, po prostu, postawić na półce odpowiednim bokiem do widza, żeby ukryć wszystkie mankamenty.

Jedynym sposobem na wybrnięcie z tej kłopotliwej sytuacji było uczynienie z wady zalety i dopasowanie do koszyka odpowiednich elementów, które pozwolą z "krzywizn" wydobyć odrobinę uroku. Stał się więc krzywulec pojemnikiem na upcyklingowe notesy - również, jak on, niedoskonałe.