Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 lipca 2014

Czym nakarmić króliczka?

Marchewkami, oczywiście, króliczka można karmić, więc kiedy szyłam dżinsowego zajęczaka z rodziny zającowatych (według wzoru Lil Blue Boo) myślałam intensywnie skąd wziąć odpowiednie dla niego marchewki. Ponieważ to wcale nie było takie proste, dałam królikowi najpierw kawałek filcowej marchewki na przekąskę. I żeby, mimo głodu, mógł jednak "trzymać fason" dodałam ogonek. A potem mnie olśniło: marchewki faszerowane! "Wyhodowałam" i przyrządziłam szybciutko dwie odmiany: pomarańczowa sauté i złota ze spinkowym nadzieniem :) 
Jak możecie się przekonać, królik w wersji najedzonej prezentuje się nader okazale, mimo niewielkiego wzrostu (24cm): nadrabia miną i rozpiętością uszu (16cm).



poniedziałek, 7 października 2013

Słoneczniki...

Prezentacja kolejnych "sklerotycznych" zaległości. W kolorach słoneczników, których ziarenka są dobre na sklerozę, a których za mało skubałam w tym roku.
Albo w kolorach jesiennych liści, co może mieć wiele wspólnego z melancholią i ogólnym roztargnieniem... I to by było jakieś usprawiedliwienie tego mojego zapominania :)

sobota, 5 października 2013

Podróż morska, czyli umowne wspomnienie wakacji

I tak to jest - jak oprócz zaległości - ma się jeszcze sklerozę! Notesiki uszyłam, zdjęcia porobiłam, obrobiłam (o ile można tak nazwać docięcie rozmiaru i wklejenie blogowego stempelka), zapisałam i... zapomniałam. 
Zabieram więc Was, drodzy czytelnicy, w spóźnioną podróż morską. Od chłodnych wybrzeży Alaski - gdzie filcowe walonki na pewno się przydadzą, a filcowe notesy pomogą ogrzać dłonie, po wybrzeża południowo-wschodniej Azji - gdzie króluje bambus i nawet bambusowe maty stołowe dostają drugie (okładkowe) życie.


poniedziałek, 18 lutego 2013

Sekretnik pierwszy

Aby oczekiwanie na duże recyklaki koszykowe się nie dłużyło pokażę coś innego... Maleńki notesik, w którym kartki (resztki z wcześniejszych notesów) połączyłam z okładką innym rodzajem szycia prostego-podłużnego, ma 5,5 cm długości na 4 cm wysokości i służyć może chyba tylko do zapisywania sekretów lub tajemnych zaklęć :)


środa, 13 lutego 2013

Notes filcowy - warsztatowy

Oto notes pierwszy - prototyp warsztatowy wykonany przeze mnie na grudniowym spotkaniu z Anną Chudzik-Pawlik, która prowadzi kursy szycia notesów w swojej praskiej pracowni. W domu dodałam jeszcze koraliki na zakończeniach sznurków, żeby łatwiej było całość zamykać i otwierać.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Notesy - całkiem nowe, filcowe :)

Nowy Rok - nowa pasja: szycie notesów! Technika nowa, chociaż przymierzałam się do niej już od dawna. Zbierałam notesiki przysyłane w ramach obciążania listów, wyszukiwałam informacje na temat ręcznego szycia książek, czyli bookbindingu, aż w końcu zebrałam się i poszłam na warsztaty zorganizowane przez Wolfann w jej pracowni Manufabricum
Tutaj pokaz zaczynam jednak nie od notesu warsztatowego (bo na jego "obfocenie" ciągle nie mogę znaleźć czasu...), ale od notesów, które zrobiłam w prezencie urodzinowym dla moich Koleżanek z ULRA (Justynko i Kamilko - pozdrawiam :)

środa, 21 marca 2012

Marcowy zając, czyli pędzący królik :)

Nie jestem - co prawda - tą Alicją (ani mniej, ani bardziej, ani nawet żadną inną) i "Matrix" też raczej nie dla mnie, ale od dłuższego czasu podążam wraz z - czasami za, czasami przed - pewnym Królikiem. Choć równie dobrze mógłby być Marcowym Zającem... Dla niego właśnie, a w zasadzie dla nich obu (Kapelusznika jeszcze tu nie mieszajmy), powstał ten biegnący wiosennie breloczek. Lecz muszę się przyznać zupełnie bez bicia, przy popołudniowej herbatce, że poza zaprojektowaniem niniejszego szaraka ograniczyłam się jedynie do ręcznego jego uszycia i wyszycia - użyty filc jest w tym przypadku materiałem fabrycznym (zakupionym lub otrzymanym) i nie nosi żadnych znamion ręcznego wykonania. Absolutnie żadnych. W dodatku jest filcem nie całkiem wełnianym. Och, mam jednak nadzieję, że Wielki Czerep Królowej Kier nie wpadnie na to, żeby mnie za to ukarać! W końcu sam projekt jest mój, mój własny, autorski! Chociaż to, to akurat Kapelusznikowi nigdy nie pomogło...
Pędzę więc dalej, zygzakiem, zygzakiem...

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Pirate chest

No, tak... Chyba znowu marzą mi się podróże w jakieś cieplejsze rejony - tam, gdzie na plaży znaleźć można zagubiony skarb piratów. Gdzie perły nie są z filcu, piasek ma inną fakturę niż tkackie pętelki, a skrzynia (przynajmniej) podwójne dno i krawędzie wzmocnione okuciami niekoniecznie na podkładzie z sizalu. A morze... A morze nie sunie do brzegu splotami sumaku :)
Marzenia, marzeniami, a na tę zimową porę musi mi wystarczyć moja szkolna tkanina z fakturą...

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Dwa ptaki-filcaki

Ptaki-filcaki przyleciały ze mną do domu z ostatniego przedświątecznego robótkowania. Uszyłam je z syntetycznego filcu, wypchałam "podartą na strzępy" ubraniową ociepliną. Potem naszyłam skrzydełkowe aplikacje i ozdobiłam je haftem koralikowym, a na koniec zamontowałam cekinowe oczka i sznurkowe pętelko-nóżki. Pomysł zawdzięczam Beacie (dzięki za szablon i przepis na ptaszka z kwadratu) i dziewczynom z sobotnich spotkań robótkowych. Pozdrawiam Was serdecznie!

sobota, 17 września 2011

Mechata

Dzisiaj filcowa kulka: melanż zupełny i mała zagadka. Kulka jest zapowiedzią innej pracy, czy ktoś zgadnie jakiej?

sobota, 20 sierpnia 2011

Fiołkowa zapowiedź jesieni

Jesień już naprawdę blisko, chociaż niewielu w to uwierzy: jeszcze tylko na nitkach pajączków nadleci babie lato, a potem odejdzie wraz ze śliwkami i bakłażanami. I tylko kolor po nich zostanie, zamknięty w słoikach powideł i marynat. Ale w owej zapowiedzi, ze względu na "mechatość" filcowych kulek i jesienną konieczność otulania, chodzi o fiołek afrykański, czyli sępolię fiołkową (Saintpaulia ionantha) - mój ulubiony kwiat doniczkowy. Niestety ulubiony również przez kota, w zupełnie inny sposób... No, cóż, nie wszyscy mogą się oprzeć pokusie pluszowych listków, więc te niby-fiołki mogę posiadać jedynie w jakiejś umownej formie :) Na przykład frywolnie krótkiego liliowo-fioletowego naszyjnika, z ostatnimi w tym sezonie filcowymi kulkami.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Chałwa

Na wschód, na wschód i na południe... Według Wikipedii, chałwa to wyrób cukierniczy z karmelu oraz miazgi nasion oleistych pochodzący z Indii. Ale dla mnie chałwa to Bałkany, a konkretnie Bułgaria, bo tam właśnie zajadałam się tym włóknistym w konsystencji smakołykiem w wersji sezamowej i słonecznikowej. Nie był to suchy, kruszący się "batonik", lecz lekko ciągnąca (i wciągająca) słodycz, od której nie było łatwo się oderwać. To cecha wspólna z frywolitkami: jak już się zacznie - trudno przestać :)