Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiklina papierowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiklina papierowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 stycznia 2015

Krzywulec i inni

Czasami robię różne rzeczy inaczej niż zwykle, żeby się przekonać, czy dany sposób jest nadal takim, którego nie lubię, czy jednak coś się zmieniło... W przypadku mocowania wikliny papierowej do dna koszyka przez wklejenie tutek pomiędzy dwie warstwy tektury - nic się nie zmieniło: nadal ta metoda mi nie pasuje. 
Testy owe skończyły się jesienią - tak, tak, długo przed świętami :) - wypleceniem najbardziej krzywego (jak do tej pory) "prostokątnego" koszyka. Jak widać poniżej jest krzywy z każdej strony, więc nie da się go, po prostu, postawić na półce odpowiednim bokiem do widza, żeby ukryć wszystkie mankamenty.

Jedynym sposobem na wybrnięcie z tej kłopotliwej sytuacji było uczynienie z wady zalety i dopasowanie do koszyka odpowiednich elementów, które pozwolą z "krzywizn" wydobyć odrobinę uroku. Stał się więc krzywulec pojemnikiem na upcyklingowe notesy - również, jak on, niedoskonałe.

niedziela, 16 listopada 2014

Wymiarowy zwyklaczek

Zwykły prostokątny koszyczek wypleciony pod konkretny wymiar miejsca pozostałego na półce (18x26x16cm). Ponieważ ma funkcjonować za zamkniętymi drzwiczkami kuchennej szafki nie wymagał malowania na konkretny kolor, a mimo to starałam się uporządkować nieco jego wygląd przez delikatne pionowe pasy.

wtorek, 23 września 2014

Babie lato się skończyło...

Dni są coraz krótsze, a na pewno krótsze od nocy, więc człowiek powinien budzić się wyspany. Nic bardziej mylnego: jesienne poranki robią się coraz dłuższe i dodatkowo wymagają przyniesienia sobie kawy do łóżka - z ciasteczkiem* i dobrą książką. No, ewentualnie może być jakieś czasopismo. Żeby jednak móc tak poleniuchować bez obawy zalania kawą piżamki, poduszki i ulubionej lektury trzeba najpierw zaopatrzyć się w odpowiednią tacę. Ja zrobiłam swoją korzystając z coraz dłuższych wieczorów, tektury, papieru pakowego i wyczytanych już czasopism, a wykończyłam bejcą i lakierem akrylowym.
A małe dynie (Cucurbita L.) spacerują ze mną po mieszkaniu służąc mi za podręczne źródło koloru :)
*albo z domowej roboty batonikiem owsianym (tu przepis)

wtorek, 15 lipca 2014

Robótkowiec

To nie najnowsze już dzieło, to mój podręczny koszyk na "prace w toku". Zawsze jest ich kilka i dotychczas zajmowały przestrzeń mieszkalną w sposób niekontrolowany, na zasadzie: to tu, to tam... Teraz wiele z nich trzymam w tym koszyku o wymiarach 47x30x25cm. Kiedy go plotłam wydawał mi się ogromny, miałam wrażenie, że dałam się ponieść i tworzę coś ponad miarę potrzeb. Dzisiaj przyznaję, że przydałby się dwa razy większy, żeby pomieścić wszystkie moje robótki.

środa, 25 czerwca 2014

Prawie jak "złote runo", czyli powrót blogerki marnotrawnej :)

Tak, że ten tego... Wróciłam. 
Długo to trwało - prawie tak długo, jak wyprawa po mityczne złote runo. I tak samo jak Argonauci na owej wyprawie, czas miałam wypełniony po brzegi rękodzielniczymi przygodami: od warsztatów koronki klockowej po szycie sukienki na bal... A po drodze było jeszcze kilka prezentów urodzinowych. Ten złoty koszyk jest jednym z nich: wypleciony z programów telewizyjnych powstał z inspiracji pracą z rosyjskiego forum. Żeby wypróbować - inny niż wplatanie - sposób mocowania osnów do denka, rureczki wkleiłam między dwie warstwy oklejonej papierem tektury. A gotowy koszyczek pomalowałam farbą akrylową w kolorze starego mosiądzu i polakierowałam.

środa, 5 lutego 2014

Z braku pulpy dobra tektura, czyli papier w różnym stanie skupienia

Zafascynowana koszykami, które zobaczyłam na blogu BluReco, postanowiłam "popełnić" podobne. Ponieważ było to przed tym*, jak na wspomnianym blogu autorka zamieściła przepis na denka z pulpy, moje denka wykonałam ze sklejonych dwóch warstw tektury oklejonych dodatkowo papierem do pakowania. Papierowe rureczki zabejcowałam przed wyplataniem, więc koszyki są bardziej jednolite w kolorze. Podczas lakierowania bejca lekko "puszcza" i barwnik zbiera się w zagłębieniach splotu, co daje ciekawy, bardziej plastyczny efekt.




* Koszyki stanowiły element bazowy prezentów pod choinkę, więc są produkcji grudniowej.

wtorek, 16 lipca 2013

Koszykarstwo recyklingowe 14 - ażurowy abażur

Abażur zrobiłam na prośbę koleżanki, która chciała dopasować lampę do kolorystyki nowego wnętrza. Zebrałam więc białe rureczki, które powstały z pasków papieru z białymi marginesami i pomalowałam bejcą rustykalną* w kolorze czereśnia antyczna. Na tym etapie pseudo-wiklina przybrała barwę kawy z mlekiem i stała się matowa... Kiedy jednak pomalowałam gotowy abażur lakierem akrylowym (Domalux), kolor plecionki się ożywił a splot stał się bardziej widoczny - to lakier "wyciągnął" barwnik w miejsca załamań papieru i styku rurek. Takie wybarwienie pasuje, bo - mówiąc delikatnie - widać, że to rękodzieło, a nie produkt z formy :)

*Za sprawą bejcy smok znów pojawił się w moim rękodziele, bo wyprodukowała ją firma "Dragon" ze smokiem w herbie :)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Koszykarstwo recyklingowe 13 - zestaw marynarski

Pozostając w klimacie wakacji przedstawiam plecionki w kamuflażu amerykańskiej marynarki wojennej :) Powyższy zestaw składa się z dwóch pojemniczków na kredki i pędzelki, osłonki na doniczkę oraz małego puzderka na skarby.

środa, 3 lipca 2013

Koszykarstwo recyklingowe 12 - etui na okulary


Wakacje się zaczęły, czas więc na coś w wakacyjnym klimacie! Oto moje pierwsze etui na okulary*: dosyć duże, żeby pomieścić nawet męskie okulary przeciwsłoneczne**, w całości "wyłożone" odpowiednio przyciętymi plastikowymi pojemniczkami po toniku do twarzy (ha, znalazłam kolejny sposób na wykorzystanie płaskich buteleczek!).
*  Było już na zdjęciu w poście "Czerwcowe rozmaitości"
**Może z wyjątkiem okularów sportowych - wygiętych na podobieństwo gogli

piątek, 28 czerwca 2013

Czerwcowe rozmaitości

Nie pisałam przez miesiąc, ale to nie znaczy, że nic nie robiłam. Dopadła mnie przypadłość częsta (jak czytałam) u bloggerek-rękodzielniczek, a mianowicie: niemoc zdjęciowa! Niemoc ta nie idzie jednak w parze z niemocą twórczą i kończy się to tym, że jest coraz więcej zdjęć do zrobienia, co potęguje niemoc zdjęciową... I koło się zamyka. Postanowiłam zawalczyć z tym, by móc choć troszeczkę usprawiedliwić się przed samą sobą, i zrobiłam zdjęcia zbiorcze. Rozwinięcie nastąpi niebawem :) Mam nadzieję...