Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ceramika. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 listopada 2012

Odyseja ceramiczna cz.11 - zdołowana?

Zdołowana, ale nie przygnębiona :) Bo to ceramika z gliny szamotowej wypalona w piecu ziemnym, czyli w odpowiednio przygotowanym dole. Ja sobie wymyśliłam moździerz do ucierania (np. pesto) z tłuczkiem, który ma też końcówkę do wyciskania cytryn - a co, jak szaleć, to szaleć :D

wtorek, 6 listopada 2012

Odyseja ceramiczna cz.10 - denim swirl

Uparłam się. Uparłam się na ten kolor i oczywiście przesadziłam: dałam do gliny zbyt dużo tlenku kobaltu i zamiast niebieskiego jeansu wyszedł wściekły granat... Dowściekliłam go jeszcze szkliwieniem, ale co tam - raz się żyje :) Więc z tego uporu - żeby też nie robić z barwionej gliny koralikowej biżuterii - powstała miseczka wylepiana w prowizorycznej formie (czyli metalowej misce wyłożonej folią). Najpierw jasny placek dna, potem "ślimaczki" jasne i ciemne, jeszcze jasne uszczelniające wnętrze. I koniec. Koniec ceramicznej Odysei...

poniedziałek, 5 listopada 2012

Odyseja ceramiczna cz.9 - dla Szeherezady

Mały pomocnik do opowiadania historii: na niezbyt wysoką świeczkę, która nigdy nie dotrwa do końca opowieści... i niejako wymusi "ciąg dalszy", kontynuację wieczoru.
Ulepiony z drobnoziarnistej szamotowej gliny, malowany podszkliwnie farbą w kolorze indygo.

środa, 31 października 2012

Odyseja ceramiczna cz.8 - Pani Łyżeczka odpoczywa

Jako handmade'owy Odys miewam bardzo różne pomysły - bardziej lub mniej na miarę moich możliwości. Kiedy na szkolnych zajęciach z ceramiki padł temat "inspiracje ludowe", wymarzył mi się najpierw wielki marokański tadżin z czerwono szkliwionym kominem. Potem jednak pomyślałam o czymś bardziej na miarę tych moich możliwości: wykonania, ale i wykorzystania później takiego przedmiotu. I dlatego skończyło się na takim kamionkowym pomocniku kuchennym, czyli malowanej podszkliwnie podstawce pod łyżkę.

sobota, 27 października 2012

Odyseja ceramiczna cz.6 - nie tylko historia...

... kołem się toczy. Wynalazek ten przydaje się także do wyrobu miseczek i innych naczyń, chociaż opanowanie koła garncarskiego do najłatwiejszych nie należy. Ze szkolnych warsztatów przywiozłam dwie czarki, ale największą zasługę w ich wykonaniu ma nauczyciel prowadzący, bo to on właśnie, profesjonalnie, umieszczał odpowiedni kawałek gliny w centralnym miejscu koła - a to jest ten najtrudniejszy na początku moment. Na stopce widać z kolei ślad moich niewprawnych palców :)

piątek, 26 października 2012

Odyseja ceramiczna cz.5 - Królik

Królik przykicał - zza szkolnej miedzy do domu - już we wrześniu, ale ponieważ mam ogólne opóźnienie w pokazywaniu prac, to na blogu pojawia się dopiero teraz... Ulepiony z gliny szamotowej, potem wyżłobiony od spodu, po wypale potraktowany tlenkiem i szkliwami, i ponownie wypalony - ma się całkiem dobrze jak na pierwsza i ostatnią wykonaną przeze mnie ceramiczną rzeźbę :)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Odyseja ceramiczna cz.4 - angoba i cztery sposoby zdobienia gliny

Pastelaż to malowanie wzorów - na powierzchni niewypalonej, ale podsuszonej gliny - angobą, czyli farbą uzyskaną z barwionej gliny rozrobionej z wodą do konsystencji śmietany. Farbę tę nakłada się pędzlem lub dziubkiem gumowej gruszki (do której wnętrza farbę się zasysa) i pozostawia przedmiot do całkowitego wyschnięcia, zanim zostanie on wypalony. Po wypale angoba pozostaje matowa, ale jeśli chce się uzyskać inny efekt pracę można poszkliwić i ponownie wypalić.
Sgraffito z kolei polega na pokryciu angobą całej powierzchni zdobionego przedmiotu i wydrapaniu wzoru w wyschniętej angobie. W tym przypadku, jak w każdym, gdy używa się angoby, nakłada się ją na podsuszoną glinę: powierzchnia ma być "skórzasta", czyli ani zbyt wilgotna, ani zbyt sucha. Po wyschnięciu warstwy koloru wzór wydrapuje się (usuwając w tym miejscu farbę) przy pomocy cienkiego narzędzia - to może być wykałaczka lub metalowy pręcik.
Rezerważ to technika, w której zabezpiecza się kilkoma warstwami szelaku tę część pracy, która ma nie być wypełniona angobą. Po wyschnięciu szelaku z niezabezpieczonych fragmentów wybiera się wilgotną gąbką glinę na głębokość 1-2mm i w to zagłębienie wprowadza angobę. Szelakowego zabezpieczenia nie trzeba usuwać, ponieważ spala się ono podczas wypalania przedmiotu.
Szablon to inny sposób zabezpieczenia powierzchni przed pokryciem angobą: wycięty z papieru (najlepiej gazety) wzór po zwilżeniu wodą przykłada się na powierzchnię gliny - wilgoć działa tu jak klej. Na całą pracę (łącznie z szablonem) płaskim pędzlem nakłada się angobę. Po lekkim przeschnięciu szablon się podważa  (np. skalpelem) i odkleja, uważając, aby nie naderwać warstwy farby przy jego brzegach. Poangobowaną powierzchnię można oczywiście dodatkowo wydrapać (sgraffito).

piątek, 20 lipca 2012

Odyseja ceramiczna cz.3 - szkatułka z fakturą

Rafa, rafa "koronkowa", trochę utlenionego kobaltu na biszkopcie i g-lazur mórz południowych... No, może jeszcze z odrobiną cukrowego syropu przezroczystego szkliwa. Słodkie lenistwo - tyle mam do powiedzenia na ten temat...


czwartek, 12 lipca 2012

Odyseja ceramiczna cz.2 - płaskorzeźba ze stłuczką szklaną

Na tę ceramiczną płaskorzeźbę każdy w szkole miał inny pomysł, chociaż w zasadzie wszyscy zaczęli od wywałkowania glinianego plastra. Plastry były różnej grubości, bo na jedne wzór miał być doklejany, a z innych wybierany. Ja połączyłam oba sposoby: na plaster nakleiłam płaskie kształty inspirowane deseniem paisley* i w nich następnie żłobiłam rowki i zagłębienia na stłuczkę szklaną. "Kafel" został wypalony na biskwit - czyli na taki twardy gliniany herbatnik bez glazury :) Tak przygotowaną płaskorzeźbę wypełniłam (według wykonanego wcześniej projektu) roztłuczonymi w drobny mak szkiełkami. Im drobniejsza stłuczka, tym łatwiej topi się w piecu do wypału ceramiki. Aby jej to jeszcze ułatwić - z pomocą pędzelka zapuszcza się na nią odrobinę bezbarwnego szkliwa, które zawiera odpowiednie topniki. Dopiero po tym drugim wypale kafel-płaskorzeźba jest gotowy.

*Paisley to "kroplokształtny" motyw roślinny (pochodzący z Persji lub Indii) stosowany często jako deseń na tkaninach, ale nie tylko. Mówi się o nim: perskie pikle, walijskie gruszki, ogórki, mango, nerkowce czy łezki. Niektórzy twierdzą, że ma kształt indyjskiej sosny :) Ale nazwa pochodzi od szkockiego miasteczka. Nie będę ukrywać, że to mój ulubiony wzór i upragniony na wielu przedmiotach ornament...

czwartek, 5 lipca 2012

Odyseja ceramiczna cz.1 - dzbanek z wałeczków

Wakacje się zaczęły - czas rozpocząć wyprawę! Zapraszam na ceramiczną odyseję śladem moich szkolnych prac*. Na pierwszy ognień - dzbanek wykonany z wałeczków: lepiony spiralnie od denka po brzeg dzióbka z doklejonym na końcu uchem. Po pierwszym wypale (na tzw. biskwit) przetarłam go tlenkiem chromu i poszkliwiłam wewnątrz. Wtedy dzbanek został ponownie wypalony. Zacieki ze szkliwa to efekt zamierzony, chociaż już kształt zacieków nie do końca... Całość dość toporna i ciężka - generalnie glina to nie jest materiał, który "czuję" najlepiej :)

*Biżuterię z elementami ceramicznymi już pokazywałam wśród "Sznurkowych opowieści"

czwartek, 28 czerwca 2012

Krótko po przerwie - dyplom

Dyplom obroniony, egzaminy końcowe już za mną, dwuletni kurs instruktorski ukończony! 
Na zdjęciach moja praca praktyczna - karkołomne połączenie w jeden duży obiekt* tkaniny z fakturą, paneli wiklinowych i koronki frywolitkowej. Pomysł na ów tryptyk przyszedł mi do głowy rok temu i wydawał mi się wtedy idealnym rozwiązaniem. Jednak im bardziej zaawansowane były prace, tym bardziej obawiałam się efektu końcowego. Ale odwrotu nie było - nie przewidziałam innej możliwości zaprezentowania wszystkich elementów, jak po zamontowaniu we wspólnych ramach**. A prace montażowe trwały do późnych godzin nocnych... Tu chcę podziękować Koleżankom i Kolegom, którzy w tych działaniach pomagali i wspierali dobrym słowem! Na ich cześć okrzyk należy wznieść: hip-hip hurra, niech żyją absolwenci ULRA!
Na szczęście, całość została przyjęta przez opiekunów merytorycznych i komisję egzaminacyjną. Praca teoretyczna (diagnoza środowiska lokalnego i projekt społeczno-kulturalny) także została obroniona.
* Wymiary całkowite złożonego obiektu to 160cm długości i 120cm wysokości.
**Ramy te wykonali pan Edwin z synem - stolarze z Nagórzan!

środa, 23 maja 2012

15. Sznurkowe opowieści - Błękitny filigran

Ta bransoleta to moja szkolna praca i kolejna wariacja na temat biżuterii z ceramiką. Oczywiście znowu we frywolitce i to podwójnej: na sznurkową bazę - ze szkliwionymi kobaltową glazurą koralikami - nałożyłam filigran z błękitnego kordonka (Garden to był chyba...). Nic dodać, nic ująć :)

czwartek, 26 kwietnia 2012

14. Sznurkowe opowieści - Kobalt w zielonym curry

Wszystko od końca, czyli druga odsłona ceramiki w moim wydaniu - w moim szkolnym wydaniu, bo to właśnie program kursu ULRA obejmuje także zajęcia z tworzenia w glinie, a ja nigdzie indziej nie miałam z tym do czynienia. Lepienie zaczynaliśmy od innych form niż koraliki: najpierw był dzbanek, potem różnego rodzaju kafelki (zdobione różnymi technikami), szkatułka, rzeźba, toczenie na kole, świecznik, forma z barwionej gliny, rzecz inspirowana ludowo, no i w międzyczasie szkliwienie, malowanie itp. Biżuteria była na samym końcu :)