Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quilling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quilling. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2016

Twist it! Czyli mały upcyklingowy przekręt ;)

Kiedy stłucze się ulubiony, wielki słój do robienia nalewek, to trzeba to sobie jakoś zadośćuczynić. Oprócz wspomnień została mi po słoju jedynie zakrętka i to ona stała się bazą "pamiątkowego" shadowbox'a o średnicy 10cm: pryśnięta - wewnątrz i z wierzchu - czarnym lakierem w spreju, wyłożona kawałkiem jutowej tkaniny i wypełniona papierowymi quillingowymi różyczkami, gałązką sztucznych borówek z jakiegoś starego bukietu i polakierowaną odbitką motywującego stempla Finnabair. Po podklejeniu okrągłym kawałkiem folii magnetycznej ta upcyklingowa ramka zmieniła się w olbrzymi magnes na lodówkę.

sobota, 21 marca 2015

Różana wariacja na okrągło

Piaskową puszeczkę, mniej tortową w wyrazie, ale wykonaną podobnie jak jej czarna siostra, wyposażyłam w wieczko z metalowym guzikiem i ozdobiłam girlandą quillingowych różyczek. Dżinsowy guzik przykręciłam śrubką (jej łebek ukryłam pod skrawkiem wzorzystego papierka, a trzpień pod wklejonym w guzik koralikiem) do wieczka oklejonego zmarszczonym kawałkiem papierowej torebki. Na koniec wszystko polakierowałam, co zabezpieczyło i mocno usztywniło różyczki.
Całość ma imponujące wymiary 9cm wysokości i 6cm średnicy :)


wtorek, 17 marca 2015

Różyczka na torcie

Mała papierowa puszeczka z metalowym denkiem była pierwotnie opakowaniem zbiorczym na długopisy i nie miała oryginalnego wieczka. Dorobiłam je więc sama z kilku tekturowych kółek sklejonych warstwowo (jak blaty biszkoptu w przekładanym kremem torcie) i dodałam tasiemkową pętelkę. A po oklejeniu i puszki, i wieczka resztkami czarnej papierowej torebki ozdobiłam - jak na "tort" przystało - różyczkami, które jednak nie są ani różowe, ani słodkie. Sznurkowa pseudokokardka dopełnia całości polakierowanej na koniec dla utrwalenia. Ufff... Robi się łatwiej niż opisuje...


czwartek, 3 października 2013

Papierowe fasolki

Pamiętam taką scenę z "Amelii", kiedy bohaterka - z wielką przyjemnością - zanurza dłoń w worku fasoli... Mieszanie w miseczce z tymi koralikami sprawia mi podobną radochę, mimo że jest ich na razie niewiele. Ale, jak na dwie miodowe ulotki z Body Shopu i dwie z Yves Rocher pocięte na trójkątne skrawki i zwinięte z pomocą "igły" do quillingu, to i tak niezły urobek :)

wtorek, 22 marca 2011

Quillingowe jajo

Moje pierwsze spotkanie z techniką quillingu zaowocowało powstaniem tej wielkanocnej kartki. Mam wrażenie, że jeszcze coś się wykluje...