Wychodzi na to, że recyklingowe szydełkowanie jest dla mnie zajęciem wiosenno-letnim. I nie wiem czy to dlatego, że kolory gromadzonych przeze mnie foliówek przywodzą na myśl wakacje, czy samo gromadzenie materiału, które trwało całą jesień i zimę, wymusiło dzierganie w tej cieplejszej połowie roku... Zbieranie "włókna" na torebki o wymiarach 26x24cm i 22x17cm jest akcją zdecydowanie dłuższą niż pójście do pasmanterii po zwykłą włóczkę i przecież nie o to chodzi. Ale może zbyt rzadko robię bazarowe zakupy?



