poniedziałek, 13 października 2014

wtorek, 23 września 2014

Babie lato się skończyło...

Dni są coraz krótsze, a na pewno krótsze od nocy, więc człowiek powinien budzić się wyspany. Nic bardziej mylnego: jesienne poranki robią się coraz dłuższe i dodatkowo wymagają przyniesienia sobie kawy do łóżka - z ciasteczkiem* i dobrą książką. No, ewentualnie może być jakieś czasopismo. Żeby jednak móc tak poleniuchować bez obawy zalania kawą piżamki, poduszki i ulubionej lektury trzeba najpierw zaopatrzyć się w odpowiednią tacę. Ja zrobiłam swoją korzystając z coraz dłuższych wieczorów, tektury, papieru pakowego i wyczytanych już czasopism, a wykończyłam bejcą i lakierem akrylowym.
A małe dynie (Cucurbita L.) spacerują ze mną po mieszkaniu służąc mi za podręczne źródło koloru :)
*albo z domowej roboty batonikiem owsianym (tu przepis)

poniedziałek, 1 września 2014

Żmijka dwudziesta dziewiąta - klasycznie

Delikatna bransoletka w stonowanej kolorystyce - z odrobiną letniego różu przebijającego spod koralików - w sam raz na lekko zachmurzony dzień. Stalowo-szarego spokoju nie zakłóca nawet zapięcie, które wpasowało się idealnie: cicho wciskane, nie podzwania już wakacyjnie. Po perłowej spirali zbliża się jesień...

piątek, 22 sierpnia 2014

"Czarna magia" w odcieniach blue, czyli książkowa biżuteria

Z "Black magic" Mary Konior wybrałam się tym razem na wakacyjne wojaże. Wzór jest bardzo miły do wiązania, ponieważ do jego wykonania potrzeba tylko jednego czółenka i kłębka. A przy rozmiarze mojego drewnianego narzędzia frywolitkowego (6,7x2x1cm) wystarczyło jednokrotne nawinięcie błękitnych nici i dowiązanie do niebieskiego kłębka. Pozwoliłam sobie jednak nieco odejść od oryginału i nie zrobiłam zewnętrznych ozdobnych pikotków, a całość uzupełniłam warkoczykowym wiązaniem, które umożliwia zamianę zakładki w letnią bransoletkę.
Tutaj - w scenerii Fortu Anioła w Świnoujściu - prezentuje się na zdjęciach Michała Sitarskiego.

piątek, 15 sierpnia 2014

Księga Anioła...

Księga... Największa, jaką do tej pory uszyłam (jej 236 stron ma format A4 i jest zebranych w 20 składek zabezpieczonych grubszymi grzbietami) powstała dla przemiłej załogi Fortu Anioła w Świnoujściu. Przednią okładkę z frywolnym skrzydlatym posłańcem* - wszytym w prostokątne zagłębienie - oraz tylną (gładką) wykonałam z dwóch warstw tektury introligatorskiej oklejonej lnianym płótnem. Złotą ramkę i kartony pełniące funkcje wewnętrznych wyklejek (jednocześnie okrywające grzbiety pierwszej i ostatniej składki) pomalowałam złotą farbą akrylową, żeby pasowały do metalowych narożników. Wszystkie elementy zszyłam czarnym woskowanym sznurkiem w dość masywną konstrukcję.
I tak sobie marzę, że kiedyś zobaczę to tomiszcze z zapełnionymi kartami i będę mogła pomyśleć o uszyciu kolejnej anielskiej księgi...










*Anioł ten jest sznurkowym powtórzeniem wzoru, który już raz wywiązłam (a którego autorką jest Sharren Morgan).

środa, 30 lipca 2014

Smocze jajo

Jajo "à la Faberge" powstało z zazdrości, która wezbrała we mnie po obejrzeniu naszyjników na blogu Nuty. W zachwyt wprawiło mnie to, że pokrycie powierzchni szkiełkami nastąpiło z pomocą szydełka, czyli nieobcą mi techniką koralikowego ukośnika, a nie metodą ręcznego szycia. Jednak nadal potrzebowałam odrobiny podpowiedzi, jak zmodyfikować sposób szydełkowania prostej bransoletki, aby osiągnąć pożądany owalny kształt. I tę podpowiedź znalazłam na blogu Katarzyny Żyburtowicz. Dzięki temu mogę zaprezentować to złoto-miodowe smocze jajo :)

poniedziałek, 28 lipca 2014

Czym nakarmić króliczka?

Marchewkami, oczywiście, króliczka można karmić, więc kiedy szyłam dżinsowego zajęczaka z rodziny zającowatych (według wzoru Lil Blue Boo) myślałam intensywnie skąd wziąć odpowiednie dla niego marchewki. Ponieważ to wcale nie było takie proste, dałam królikowi najpierw kawałek filcowej marchewki na przekąskę. I żeby, mimo głodu, mógł jednak "trzymać fason" dodałam ogonek. A potem mnie olśniło: marchewki faszerowane! "Wyhodowałam" i przyrządziłam szybciutko dwie odmiany: pomarańczowa sauté i złota ze spinkowym nadzieniem :) 
Jak możecie się przekonać, królik w wersji najedzonej prezentuje się nader okazale, mimo niewielkiego wzrostu (24cm): nadrabia miną i rozpiętością uszu (16cm).