piątek, 13 marca 2015

Jak z obrazka...

Oto bliższe spojrzenie na dwie damy z XIX-wiecznej (?) ryciny*, której reprodukcję mają na swoich firmowych torebkach pasmanterie działające pod egidą Akademii Rękodzieła "Bocian", a które to torebki (sprezentowane przez koleżankę) posłużyły mi do ozdobienia dwóch papierowych puszek.
Pojemnik o większej średnicy (z wykończonym na czarno wieczkiem) został oklejony tylko fragmentem z wydartym obrazkiem - klejem pokryłam papier, więc po naklejeniu i wyschnięciu ładnie się naciągnął i wtopił w tło. Mniejszą puszeczkę okleiłam po całości: tu posmarowałam klejem papierową tubę i na tak przygotowane podłoże nałożyłam papier z nadrukiem. Niestety pod wpływem mokrego kleju papier się pomarszczył (naciąganie nie pomogło...), więc puszeczka nie jest tak gładka, jak jej większa "siostra". Obie otrzymały jeszcze wykończenie z czarnej papierowej koronki wykonanej dziurkaczem brzegowym DP Craft.
Ciekawe, jakie skarby lub przydasie schowały by w nich damy z obrazka?
*Chętnie poznam informacje na temat tego obrazka (autor, pochodzenie, źródło), bo - niestety - na torebkach ich nie ma, a wujek Google tym razem zawiódł.

wtorek, 10 marca 2015

Nowe szaty i sukienki papierowych puszek i jednego jajeczka

Nadszedł w końcu dzień, kiedy naprawdę wyszło słońce i udało mi się zrobić zdjęcia. Odkryłam, że w aparacie mam ustawiony tryb nocny (październikowa potrzeba chwili... trwająca do dzisiaj), co wcale robienia zdjęć w świetle dziennym nie ułatwia. Cóż... Prawdziwym fotografem to ja jednak nie będę ;)
A tak w ogóle, to od późnej jesieni trwa u mnie "faza upcyklingowa" z początkami "alterowania" - niestety, jak już zapadam na jakąś kraftową infekcję, to łapię od razu najzjadliwszego bakcyla. Stan chorobowy się pogłębia, co będzie widać także w kolejnych postach :D
Na razie prezentuję kolejne sposoby wykorzystania torebek po pieczywie, prezentach i pasmanteryjnych zakupach.

czwartek, 29 stycznia 2015

Kiedy torebki po pieczywie przydają się raz jeszcze (część 2)

Kolejna tura "krzywulcowych podopiecznych". Tych trzech ostatnich samurajów też powstało z materiałów wykorzystanych wtórnie, między innymi z torebek po bagietkach (to te białe). Nowy był tylko sznurek, scrapowe nity i oczka. Przydał się introligatorski klej i odrobina uporu, żeby to wszystko zgromadzić :)

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kiedy torebki po pieczywie przydają się raz jeszcze (część 1)

Pora się przyjrzeć z bliska notesom, które znalazły schronienie w krzywulcu z papierowej wikliny. Powstały z różnych śmieciowych materiałów - poddanych w ten sposób upcyklingowi - można je więc swobodnie nazwać "junk journalami". Okładki to tekturki z opakowań po rajstopach i resztki trójdzielnych kalendarzy, oklejone papierem do pakowania, którym ktoś ofiarnie wypychał przysyłane do mnie paczki. Podwójne kartki są z papierowych torebek przychodzących ze mną do domu z różnych piekarnianych zakupów - z bazaru, Biedronki i Lidla, z wakacji. Nieopatrzone żadnymi dodatkowymi naklejkami, a tylko brązowym nadrukiem, "rozprute" i wywinięte na lewą stronę,  przycięte na równo i wszyte grupami tak, aby grubość zagiętych do wszycia otwartych brzegów kartek tworzyła miejsce na warstwy wklejanych papierków, pocztówek, koronek, bilecików i innych wspomnień. Wspomnień z przeszłości lub z podróży.

czwartek, 22 stycznia 2015

Krzywulec i inni

Czasami robię różne rzeczy inaczej niż zwykle, żeby się przekonać, czy dany sposób jest nadal takim, którego nie lubię, czy jednak coś się zmieniło... W przypadku mocowania wikliny papierowej do dna koszyka przez wklejenie tutek pomiędzy dwie warstwy tektury - nic się nie zmieniło: nadal ta metoda mi nie pasuje. 
Testy owe skończyły się jesienią - tak, tak, długo przed świętami :) - wypleceniem najbardziej krzywego (jak do tej pory) "prostokątnego" koszyka. Jak widać poniżej jest krzywy z każdej strony, więc nie da się go, po prostu, postawić na półce odpowiednim bokiem do widza, żeby ukryć wszystkie mankamenty.

Jedynym sposobem na wybrnięcie z tej kłopotliwej sytuacji było uczynienie z wady zalety i dopasowanie do koszyka odpowiednich elementów, które pozwolą z "krzywizn" wydobyć odrobinę uroku. Stał się więc krzywulec pojemnikiem na upcyklingowe notesy - również, jak on, niedoskonałe.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Świąteczne nastroje - zapach miodu i pomarańczy

Choć dużo czasu minęło od świąt (i jeszcze więcej od ostatniego wpisu), to post ten będzie świąteczny, bo około-prezentowy. Czasem tak się zdarza, że prace powstają radośnie i niemal masowo, a pisać o nich i robić im zdjęć jakoś nie mam weny - tak też było z siedmioma zestawami o korzennej nucie zapachowej. Składały się one z pojemniczków z papierowej pulpy (formowanych na foremkach do pieczenia ciasta) wykończonych linką z papierowego sznurka, w których mieściły się duże słoje z domowymi orkiszowymi pierniczkami, małe słoiczki z miodową herbatą i pomarańczowe świeczki odlane w silikonowych foremkach do babeczek*. Zakrętki dużych słojów zyskały ozdoby z końcówek karniszy lub drewnianych gałeczek do mebli i razem z pozostałymi zakrętkami zostały pomalowane farbą do drewna i metalu. Jeden zestaw miał trochę inny skład i zamiast świeczek zawierał piórnik (z pulpy uformowanej na bazie plastikowej butelki po balsamie), którego korpus opasywał splot turecki z papierowego sznurka.

*Z roztopionych w kąpieli wodnej resztek wosku (z pływających świeczek), zabarwionych kredką świecową i aromatyzowanych naturalnym olejkiem pomarańczowym.

niedziela, 16 listopada 2014

Wymiarowy zwyklaczek

Zwykły prostokątny koszyczek wypleciony pod konkretny wymiar miejsca pozostałego na półce (18x26x16cm). Ponieważ ma funkcjonować za zamkniętymi drzwiczkami kuchennej szafki nie wymagał malowania na konkretny kolor, a mimo to starałam się uporządkować nieco jego wygląd przez delikatne pionowe pasy.