czwartek, 14 kwietnia 2011

Wiosną na spacerze...

...można zapisywać w pamięci napotkane widoki. Dla ułatwienia powstał ten mały* szkicowy pamiętnik, z okienkiem ułatwiającym wybór kadru.
*10x10,5 cm

środa, 13 kwietnia 2011

Wiosną na łące...

... zakwitły bratki, fiołki i inne kwiatki. Zrobiło się tak miękko, ciepło i kolorowo, że można - leżąc na trawie - patrzeć, jak lecą klucze dzikich gęsi. I wplatać po odrobinie każdej z tych rzeczy w koszyczek pamięci.

poniedziałek, 28 marca 2011

Na wiklinowych ścieżkach

Te miniaturki* to moje pierwsze plecionkarskie kroki - nie licząc pełnowymiarowego denka do koszyczka - i już nie mogę doczekać się ciągu dalszego. Na temat wikliny, czyli wierzby (w plecionkarstwie jest wykorzystywanych kilka jej gatunków), można znaleźć różnorodne informacje. Samo wikliniarstwo jest od tak dawna obecne w ludzkiej kulturze, że obrosło w legendy, przesądy, zwyczaje i powiedzonka (np. "pleść trzy-po-trzy"). Stało się także podstawą tkactwa. Widzicie osnowę i wątek, prawda?

*Większa ma 6,5 cm, mniejsza 6 cm średnicy.

piątek, 25 marca 2011

Słodko-kremowe powtórki. Motyw # 14

Według wykorzystywanego już wzoru zrobiłam nowe kolczyki - dla towarzystwa i kompletu do miodowej bransoletki.
Wyczółenkowałam także powtórkowy naszyjnik. Trochę z rozpędu i upodobania do tych opalizujących koralików, trochę dlatego, że mam już wobec niego prezentowe plany.

środa, 23 marca 2011

Koronka szydełkowa, crochet lace

Serwetkę tę wydziergałam* ze Snehurki szydełkiem. Nazwa włóczki pasuje do wzoru jak ulał - wszak wszystkie płatki śniegu są właśnie sześcioramienne. Jednak moja koleżanka - znająca się na botanice - uparcie twierdzi, że jest to serwetka z poziomkami. To też ładne skojarzenie, prawda? I - ze względu na to, co za oknem - jakby bardziej na czasie. Ja tam jeszcze widzę "szczątkowe" ananasy i już w ogóle robi się gorąco ;)

*Według schematu zamieszczonego w gazetce "Moje robótki" nr 9/2008

wtorek, 22 marca 2011

Quillingowe jajo

Moje pierwsze spotkanie z techniką quillingu zaowocowało powstaniem tej wielkanocnej kartki. Mam wrażenie, że jeszcze coś się wykluje...

Drzewko

Wyrosło mi, niewielkie*. Pielęgnowałam je na ramie, aż zaczęło się pojawiać na tkanym tle: wiązałam najpierw zwarty pień, a potem konary i - z uporem poprawianą - "dłużej-włosą" koronę. Zamknęłam wszystko od góry klamrą brązowej bordiury. Na koniec przystrzygłam pień i gałęzie, resztę pozostawiając nieuczesaną, abym mogła zanurzyć w niej dłoń... I już mam moje prywatne, ciepłe drzewko, które nawet zimą nie zgubi liści :)
*Całość - łączeni z frędzlami - ma wymiary 18,5 x 32 cm.