wtorek, 22 marca 2011

Quillingowe jajo

Moje pierwsze spotkanie z techniką quillingu zaowocowało powstaniem tej wielkanocnej kartki. Mam wrażenie, że jeszcze coś się wykluje...

Drzewko

Wyrosło mi, niewielkie*. Pielęgnowałam je na ramie, aż zaczęło się pojawiać na tkanym tle: wiązałam najpierw zwarty pień, a potem konary i - z uporem poprawianą - "dłużej-włosą" koronę. Zamknęłam wszystko od góry klamrą brązowej bordiury. Na koniec przystrzygłam pień i gałęzie, resztę pozostawiając nieuczesaną, abym mogła zanurzyć w niej dłoń... I już mam moje prywatne, ciepłe drzewko, które nawet zimą nie zgubi liści :)
*Całość - łączeni z frędzlami - ma wymiary 18,5 x 32 cm.

czwartek, 3 marca 2011

Po ciepłej stronie mocy. Motyw #13 (wisior)

Ja już tak bardzo czekam na ciepło, że w nazwach moich frywolitkowych tworów poniosło mnie aż do lata. Oto czarno-złoty komplet "Noc czerwcowa" i kremowo-karmelowa bransoletka "Miodowy zapach lipy".


środa, 2 marca 2011

Filcowa archeologia

Nie tylko ze względu na formę* ten naszyjnik i kolczyki to wykopalisko. Świderkowe plasterki wykroiłam z pierwszego wyturlanego przeze mnie filcowego dreda. Generalnie filcowanie na mokro to nie jest moja ulubiona technika, chociaż ma coś w sobie, bo od czasu do czasu mam zwyczaj "ukulać" jakieś mniej lub bardziej okrągłe formy. Nie zdarza się to często i rzeczywiście moje najintensywniejsze eksperymenty z czesanką miały miejsce podczas warsztatów, które odbyły się kilka lat temu w nieistniejących już "Pasjach retro" (na warszawskiej Ochocie). Wykonałam wówczas kilka liliowych kulek, wspomnianego dreda z kolorowych warstw i kwiat z łodygą - same podstawy, bo taki też był program spotkania.
Dzisiaj, przekopując się przez kraftowe pudełko w poszukiwaniu czegoś zupełnie innego, natknęłam się na filcowe ślimaczki posegregowane w dobrze dobrane pary. Czekały zakopane tak, jak je kiedyś przygotowałam do ewentualnego zmontowania kolczyków - świadectwo tamtej myśli, tamtego pomysłu. Teraz jednak koncepcja się zmieniła i "odkrycie" zostało poskładane niezgodnie z pierwotnym zamysłem. Ponieważ jednak autorka się została ta sama, uważam że wszystko jest w porządku :)
*Spirale to ornament często spotykany na przedmiotach będących wytworami dawnych kultur.

poniedziałek, 28 lutego 2011

Co trzy makówki, to nie jedna

Zawsze miałam wrażenie, że porą najbardziej odpowiednią na robienie czapek jest jesień. Jednak długa zima spowodowała u mnie nagły atak choroby zwanej drutowaniem, a ponieważ nie zaszczepiłam się jesienią - wykonując chociażby drobne przeróbki w dawno dzierganej odzieży - to dopadło mnie teraz w pełni. Nie ma na to lekarstwa, trzeba to po prostu "przechorować". W efekcie powstały trzy czapeczki poppy (według spolszczonego przez Effcię przepisu Justine Turner).
I będą chyba powikłania szalikowe.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Jagodowy koktajl

Oto szydełkowo-drutowy komplecik, który pokazywałam dawno temu na forum Craftladies. W tak zwanym "międzyczasie" kaszkiecik stracił daszek i stał się zwykłym beretem, a nakarczek przeszedł całkowitą metamorfozę - zastał spruty i odrodził się w formie prostego golfu (pozbawionego śliniaczka). W wersji pierwotnej występują jedynie rękawiczki... Ale może im też coś dorobię? Na przykład jakąś szydełkową ozdóbkę?

piątek, 18 lutego 2011

Haft krzyżykowy (вишивка хрестиком, cross stitch embroidery, le point de croix broderie)

U mnie akurat w wydaniu podkarpackim (ukraińskim): opaska na włosy. W raczej skromnej gamie, która mogłaby zostać rozbudowana o barwę pomarańczową, żółtą i zieloną, bo razem z czernią i czerwienią to kolory, którymi "tka się" życie. Ta tęcza kończy się na zieleni, bo niebieski to już kolor wieczności - pasujący raczej do haftów umieszczanych w cerkwi. Ale jak i sam haft, tak i jego forma - krzyżyk - ma swoje symboliczne znaczenie ochronne. Wykonywać go mogła matka i razem z życzeniami zaklinała w wymyślanym wzorze życiową ścieżkę dziecka (jeszcze przed jego narodzeniem). Zaczynała od czarnego koloru ziemi, następnie dopełniała czerwienią, a dopiero potem uzupełniała, o ile było to potrzebne, pozostałymi kolorami*.
Ja wzór, banalnie, zaczerpnęłam z internetowego katalogu wzorów.
*Informacjami na temat symboliki podkarpackiego haftu krzyżykowego podzieliła się Pani Marianna Jara.